Gdzie mieszkają, ile zdołali odłożyć? Oto majątki polskich sędziów [RAPORT]

&lt![CDATA[

Oświadczeniom majątkowym sędziów, ich asystentów i referendarzy przyjrzała się agencja badawcza Bridge. Z analizy trzech apelacji (szczecińskiej, warszawskiej i rzeszowskiej; w sumie 2703 oświadczeń) powstał raport, który pokazuje stan posiadania sędziów w porównaniu do przeciętnego obywatela.

Co łatwo przewidzieć, majątki sędziów rosną wraz z ich wiekiem i zależą też od miejsca pracy – statystycznie najgorzej powodzi się orzekającym w sądach rejonowych, a najlepiej – apelacyjnych. Ogólnie rzecz biorąc majątki sędziów są większe niż statystycznego Polaka we wszystkich badanych kategoriach. Różnice jednak nie są przytłaczające.

Oszczędności sędziów

Zabezpieczenie finansowe posiada 91 proc. sędziów. Wśród ogółu Polaków oszczędności posiada 69 proc. społeczeństwa.

Pod względem posiadanych oszczędności środowisko sędziów jest bardzo zróżnicowane. Średnia wysokość ich poduszki finansowej to 125 tys. zł, ale już mediana to 49 tys. złotych. Tylko co dziesiąty badany zadeklarował, że posiada zasoby ponad 300 tys. zł.

PPK i migracja nie pomogą. Polski system emerytalny czeka największa zapaść na tle UE >>

Spośród badanych sędziów, dwunastu posiada oszczędności w wysokości powyżej miliona złotych (to 0,4 proc. badanych). Do takiego stanu posiadania dochodzi się średnio w wieku 51 lat. Największy majątek zgromadziła 53-letnia sędzia z apelacji warszawskiej, pracująca w sądzie rejonowym. Posiada ona blisko 2,5 mln zł, 100 tys. dolarów oraz prawie 3 tys. euro w gotówce. Jak wylicza Bridge to niemal 20-krotnie więcej niż przeciętne oszczędności sędziów ze zbadanych apelacji. Dużą część udziału w tym majątku może mieć jednak małżonek.

Zdecydowanie więcej oszczędności mają kobiety niż mężczyźni (wyjątek stanowią sędziowie-milionerzy; tylko trzy kobiety zgromadziły taki majątek). Największy odsetek osób mający największe oszczędności pracuje w apelacji rzeszowskiej (38 proc.). Sędziowie z tej apelacji wymieniali największe zasoby pieniężne w PLN –średnio 140 tys. zł.Jak się ma to do obrazu statystycznego Polaka? „Kowalski”, który jeśli już ma jakieś zabezpieczenie finansowe, to jest ono znacznie niższe. Mediana oszczędności zgromadzonych przez statystycznego Polaka to bowiem 15 tys. zł, a średnia – 41 tys. zł.

Domy

Sędziowie rzadziej niż statystyczny Polak mieszkają w domach (47 proc. vs. 57 proc.). Powierzchnie ich lokum są jednak większe niż ogółu społeczeństwa. W przypadku domów równica to 52 m2, a w przypadku mieszkań – 9 m2.

To, gdzie mieszkają sędziowie zależy od kliku zmiennych. Posiadanie domu częściej deklarują sędziowie wyższych instancji oraz mieszkający w małych miejscowościach (np. 90 proc. sędziów z sądów w Dębicy i Krośnie). Z kolei sędziowie z sądów w dużych miastach częściej mieszkają w mieszkaniach (np. 90 proc. sędziów z sądu w Świnoujściu lub z sądu na warszawskiej Pradze-Południe).

Co ciekawe ośmioro sędziów posiada domy o powierzchni powyżej 500 m2. Największy posiada sędzia z apelacji szczecińskiej, która orzeka w sądzie okręgowym. Jej dom ma powierzchnię 560 m2 i znajduje się na działce o powierzchni 1790 m2.

Ambasador RP zaatakowany w Tel Awiwie. Napastnik krzyczał: „Polak, Polak” >>

Czym jeżdżą sędziowie?

77 proc. sędziów ma samochód. Jego średni wiek to 8 lat. 66 proc. „Kowalskich” posiada samochód, a jego średni wiek to 13 lat.

Do najpopularniejszych marek samochodów należą: Toyota (12 proc.), Volkswagen (9 proc.), Ford (7 proc.), Honda (6 proc.), Opel (6 proc.), Renault (5 proc.), Skoda (5 proc.), Citroen (4 proc. ), Nissan (4 proc.), Mitsubishi (4 proc.), Peugeot (4 proc.), Suzuki (4 proc.), Hyundai (4 proc.), Mazda (4 proc.).

Średni wiek samochodu to 8 lat (rok produkcji 2010). Wynik jest taki sam niezależnie od apelacji czy instancji, a także płci i wieku.

Posiadane przez sędziów samochody mają najczęściej od 6 do 10 lat.

Ok. 50 proc. osób z każdej apelacji wymieniło jeden samochód. Natomiast odsetek osób posiadających więcej niż jeden samochód jest niemal dwukrotnie wyższy w apelacji rzeszowskiej niż w apelacji warszawskiej. Apelacja warszawska obejmuje duże miasto, w którym prawdopodobnie nie jest potrzebne rodzinie drugie auto. 23 proc. sędziów nie wymieniło w oświadczeniu żadnego pojazdu. Posiadanie samochodu rzadziej deklarowały osoby młode (w wieku do 40 lat), kobiety,sędziowie w sądach rejonowych.

10 sędziów posiada 4 samochody. Jest to 0,3 proc. zbadanych oświadczeń.

Z ciekawych przypadków, Bridge w swojej analizie umieścił przypadek sędziego z apelacji warszawskiej. Posiada on cztery samochody, których średni wiek jest niższy niż przeciętna wieku samochodów zbadanych sędziów i wynosi 7 lat.

Co interesujące, sędzia nie ma bardzo dużych zasobów pieniężnych, natomiast ma pokaźnych rozmiarów zadłużenie przekraczające 1 mln zł. Składają się na nie dwa kredyty –jeden to 950 tys. zł, a drugi to 19 tys. CHF.

Długi

Sędziowie mają nie tylko większe oszczędności czy domy niż statystyczny Polak, ale mają też większe długi. 59 proc. z nich ma kredyt lub pożyczkę hipoteczną (14 proc. ogółu Polaków).

Ok. 15 proc. sędziów deklaruje, że posiada więcej niż 1 kredyt hipoteczny.

We wszystkich instancjach struktura posiadania kredytów hipotecznych jest zbliżona, co może być zaskakujące, zważywszy na to, że w sądach apelacyjnych pracuje więcej starszych osób niż w sądach rejonowych i okręgowych.

Wśród wszystkich kredytów w tych trzech apelacjach 63 proc. stanowią kredyty w złotych (z banku 45 proc., z sądu 18 proc.). Kredyty we frankach szwajcarskich to kolejne 25 proc. Ich udział jest istotnie większy w apelacji warszawskiej i szczecińskiej (27 proc.) niż w rzeszowskiej (15 proc.). Co ciekawe, sędziowie częściej niż statyczni Polacy zaciągali kredyty we frankach szwajcarskich. Kredyty w euro to 6 proc. całości, a w 5 proc. przypadków trudno było określić walutę/rodzaj kredytu.

Średnio każdemu z sędziów pozostało do spłaty jeszcze 235 tys. zł.

Poza kredytami hipotecznymi co trzeci sędzia ma także zaciągnięty inny kredyt. Tu do spłaty pozostało średnio 36 tys. zł

]]
Więcej informacji

Prawo budowlane w Polsce

Prawo budowlane – najważniejsza polska ustawa z zakresu projektowania, budowy, nadzoru, utrzymania i rozbiórki obiektów budowlanych oraz zasad działania organów administracji publicznej w tym zakresie.

Ustawa reguluje także sprawy związane z:

  • ochroną środowiska podczas działań związanych z wykonywaniem rozbiórek, wznoszenia nowych obiektów i ich utrzymania
  • miejscem realizacji inwestycji i sposobem uzyskiwania pozwolenia na budowę oraz rozbiórkę, a także określeniem rodzajów robót budowlanych i budów niewymagających pozwolenia na budowę
  • oddawania obiektów budowlanych do użytkowania
  • prowadzeniem działalności zawodowej osób związanych z budownictwem (uprawnień do wykonywania samodzielnych funkcji w budownictwie, tzw. uprawnienia budowlane) i ich odpowiedzialnością karną i zawodową
  • prawami i obowiązkami uczestników procesu budowlanego
  • postępowaniem w wypadku katastrofy budowlanej.

Pierwszy akt prawny, w którym można dopatrywać się odpowiednika obecnej ustawy Prawo budowlane, powstał 16 lutego 1928 roku. Było to rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o „prawie budowlanym i zabudowaniu osiedli”. Przepis ten był bardzo obszerny, liczył aż 422 artykuły i jako rozporządzenie wydany został z mocą ustawy (wg przedwojennych uregulowań prawnych zawierał artykuły). Tak duża liczba umieszczonych w nim artykułów absolutnie nie oznacza jednak, że był on bardziej złożony i skomplikowany od obecnych przepisów. Jego objętość wynikała wyłącznie z prostego faktu, że obszar kodyfikacji w nim zawartej był bez porównania szerszy niż w obecnej ustawie Prawo budowlane. Oprócz dzisiejszych kwestii wchodzących w sferę zainteresowania Prawa budowlanego znalazły w nim miejsce liczne zagadnienia z zakresu dzisiejszej ustawy o gospodarce nieruchomościami, ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, ochrony przeciwpożarowej, prawa cywilnego, ustawy o drogach publicznych, prawa lokalowego czy wreszcie dzisiejszych przepisów techniczno -budowlanych dla części obiektów budowlanych.

Ostatni przedwojenny tekst jednolity rozporządzenia z 1928 roku ukazał się w Dzienniku Ustaw nr 34 z 17 kwietnia 1939 roku pod pozycją 216.

Dowodem uniwersalności przedwojennego prawa budowlanego może być fakt, że zostało ono zastąpione przez nowe przepisy dopiero po ponad 33 latach, 13 sierpnia 1961 roku, kiedy to jego miejsce zajęła ustawa Prawo budowlane z 31 stycznia 1961 roku, opublikowana w Dzienniku Ustaw nr 7 z 1961 roku pod pozycją 46.

Ówczesna, pierwsza polska powojenna ustawa budowlana, była już znacznie odchudzona, liczyła zaledwie 96 artykułów i przetrwała jako akt obowiązującego prawa przez kolejnych blisko 14 lat, aż do l marca 1975 roku. O jej precyzji i jednoznaczności oraz adekwatności w opisie procesu budowlanego rzeczywistości lat 60-tych może świadczyć fakt, że w okresie wspomnianych 14 lat dokonano zaledwie dwóch niewielkich nowelizacji jej pierwotnego tekstu.

Od l marca 1975 roku weszła wżycie kolejna, nowa ustawa Prawo budowlane. Jej wprowadzenie związane było z przeżywanym w tym okresie znacznym ożywieniem gospodarczym, związanym z chwytliwym hasłem „budowy drugiej Polski”, w sposób szczególnie duży przekładającym się na skalę rozpoczynanych i prowadzonych wówczas inwestycji budowlanych.

Ustawa ta zawierała tylko 71 artykułów, a ważniejsze zmiany to likwidacja funkcji inspektora nadzoru inwestorskiego (na całe 6 lat, aż do roku 1981, kiedy to w jednej z kolejnych nowelizacji inspektor nadzoru wrócił do tekstu ustawy), zniesienie wymogu zdawania egzaminu przy nabywaniu uprawnień budowlanych, zwanych wówczas „stwierdzeniem posiadania przygotowania zawodowego do pełnienia samodzielnej funkcji technicznej w budownictwie”, itd.

Transformacja ustrojowa początku lat 90-tych wymusiła rozpoczęcie prac nad całkiem nowym prawem budowlanym. Liczne rządowe, resortowe i środowiskowe projekty nowej budowlanej ustawy zasadniczej zostały scalone w 1993 roku w jeden rządowy projekt nowej ustawy i ostatecznie w dniu 7 lipca 1994 roku Sejm przyjął nową ustawę Prawo budowlane, z datą jej wejścia w życie określoną na l stycznia 1995 roku.

Formalnie obowiązuje ona do dnia dzisiejszego, z tym, że ilość nowelizacji, jakim podlegał jej tekst w ciągu 17 lat od momentu wprowadzenia powoduje, że już tylko w bardzo małym stopniu obecne jej zapisy przypominają te, z którymi mieliśmy do czynienia na początku roku 1995.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *