Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego częściowo utrzymała wyrok ws. sędzi Aliny Czubieniak

&lt![CDATA[

W marcu Izba Dyscyplinarna SN wydała wyrok dyscyplinarny, w którym ukarała sędzię upomnieniem za wydane przez nią orzeczenie w 2016 r. Sędzia Alina Czubieniak uchyliła wówczas postanowienie sądu o areszcie wobec upośledzonego umysłowo 19-latka, który usłyszał zarzuty napastowania 9-letniej dziewczynki.

Odwołanie od tego orzeczenia oprócz samej sędzi oraz jej obrońców złożyła też Krajowa Rada Sądownictwa. W czwartek sprawę rozpoznawała Izba Dyscyplinarna SN w zmienionym składzie.Pełnomocnik Aliny Czubieniak mec. Radosław Baszuk złożył wniosek o odroczenie rozprawy do czasu rozstrzygnięcie przez SN wątpliwości prawnych dotyczących statusu Izby Dyscyplinarnej zgodnie z kryteriami wskazanymi w wyroku TSUE. Wniosek ten poparł też zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Szczecinie sędzia Piotr Brodniak, który postawił sędzi Czubieniak w tej sprawie.

„Na dzień dzisiejszy nie wiemy tego, jaką formę przyjmie wykonanie wyroku TSUE, a w szczególności, czy nie będzie to forma wiążąca dla innych składów, bo np. przybierze postać uchwały pełnego składu Sądu Najwyższego, wydaje się zasadnym, celem rozpoznania tego zarzutu, odroczenie rozprawy oraz zapoznanie się ze sposobem wykonanie wyroku TSUE” – wskazywał mec. Baszuk.

Sąd wniosek oddalił, argumentując m.in., że wątpliwości wyrażane w wyroku odnoszą się do rozpoznawania sporów dotyczących przejścia sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku.Pełnomocnik sędzi Czubieniak mec. Baszuk wskazywał, że chłopak, wobec którego uchylono postanowienie o areszcie, zostały uznany za w pełni niepoczytalnego, a ponadto nie zapewniono mu dostępu do adwokata w taki sposób, by mógł „skutecznie wykonywać prawo do obrony”. Jak mówił, według biegłych nie był on w ogóle zdolny do odbywania czynności procesowych ani odbycia kary więzienia, a z protokołu wynika też, że sam prokurator wnioskował o uchylenie postanowienia o areszcie i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.”Państwo cywilizowane, prawne i przestrzegające praw i wolności obywatelskich osoby niepoczytalne leczy, a jeżeli są niebezpieczne dla otoczenia – internuje, a nie aresztuje” – argumentował mec. Baszuk, dodając, że w tej sprawie nie ma mowy o jakiejkolwiek „obrazie prawa”.

Drugi z pełnomocników, mec. Jakub Wende, podkreślał, że Izba Dyscyplinarna SN w ogóle nie powinna rozpatrywać tej sprawy. Jego zdaniem Izba ta spełnia cechy sądu wyjątkowego, który jest niedopuszczalny na gruncie konstytucji w okresie pokoju. Wniósł przy tym o uchylenie orzeczenia oraz przekazanie sprawy do „sądu właściwego do jej rozpoznania, czyli Izby Karnej Sądu Najwyższego”.

Sama sędzia Czubieniak podkreślała, że według niej nie jest wymierzeniem sprawiedliwości „wsadzanie do więzienia człowieka, który nie potrafi pisać, nie potrafi czytać, nie wie, co się z nimi dzieje”, a wcześniej „wręczanie mu pliku pouczeń na piśmie”. „Przecież to jest kpina z wymiaru sprawiedliwości” – podkreśliła.

Sędzia Brodniak przychylił się do argumentacji pełnomocników sędzi Czubieniak, że taki skład sędziowski nie powinien rozpoznawać tej sprawy, jednak podkreślał przy tym, że sędzia Czubieniak dopuściła się przewinienia dyscyplinarnego.

Jak tłumaczył, sędzia miała możliwość zmiany postanowienia sądu tak, by środek zapobiegawczy, jaki jest areszt, był realizowany w warunkach leczniczych. Jego zdaniem nie zawsze też udział obrońcy w posiedzeniu aresztowym jest obowiązkowy. Sędzia zwrócił ponadto uwagę, że według ówczesnej oceny 19-latek mógł ponownie popełnić przestępstwo.

Po rozpoznaniu sprawy Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego utrzymała częściowo marcowy wyrok, zmieniła jednak jego podstawę prawną i odstąpiła od wymierzenia kary sędzi.W ustnych motywach wyroku sędzia Paweł Zubert podkreślił, że przedmiotem zarzutu rozważanej odpowiedzialności dyscyplinarnej jest kwestia rozstrzygnięcia, czy mamy do czynienia z rażącą obrazą przepisów Kodeksu postępowania karnego. „Nie ma najmniejszego znaczenia kwestia oceny, czy uchylenie tymczasowego aresztowania było zasadne lub też nie” – powiedział.Sąd uznał, że niemożliwe jest umorzenie tego postępowania, jednak podkreślił, że sędzia Czubieniak nie poniesie konsekwencji dyscyplinarnych. „Uznaliśmy, że został popełniony błąd w zakresie stosowania prawa, który ma charakter oczywisty i rażący, z tym, że stopień szkodliwości ma charakter mniejszej wagi, stąd decyzja o odstąpienia od wymierzenia kary” – uzasadniał wyrok sędzia Zubert.

W ustnych motywach wyroku odniesiono się również do zarzutów pod adresem Izby Dyscyplinarnej. „Nie podzielamy argumentu dotyczącego sądu specjalnego, jakim ma być rzekomo Izba Dyscyplinarna” – podkreślił sędzia Zubert.

Na rozprawę licznie przybyli członkowie Komitetu Obrony Sprawiedliwości – porozumienia 12 organizacji zrzeszających sędziów i prokuratorów, a także przedstawiciele środowisk obywatelskich, m.in. Obywateli RP, którzy wyciągnęli baner ze słowami „Nie jesteście sędziami” skierowany do składu sędziowskiego.Marcowe orzeczenie Izby Dyscyplinarnej SN sędzia Czubieniak skrytykowała publicznie w wypowiedziach dla mediów, przez co zastępca rzecznika dyscyplinarnego sędziów Piotr Schab podjął czynności wyjaśniające w sprawie ewentualnego uchybienia przez nią godności zawodu.

Solidarność z sędzią Czubieniak manifestowali sędziowie w różnych sądów z całym kraju. Jak informował w lipcu portal Onet.pl, do wyjaśnień w tej sprawie wezwał polski rząd specjalny sprawozdawca ONZ ds. niezależności sędziów i prokuratorów Diego Garcia Sayan.

]]
Więcej informacji

Prawo budowlane w Polsce

Prawo budowlane – najważniejsza polska ustawa z zakresu projektowania, budowy, nadzoru, utrzymania i rozbiórki obiektów budowlanych oraz zasad działania organów administracji publicznej w tym zakresie.

Ustawa reguluje także sprawy związane z:

  • ochroną środowiska podczas działań związanych z wykonywaniem rozbiórek, wznoszenia nowych obiektów i ich utrzymania
  • miejscem realizacji inwestycji i sposobem uzyskiwania pozwolenia na budowę oraz rozbiórkę, a także określeniem rodzajów robót budowlanych i budów niewymagających pozwolenia na budowę
  • oddawania obiektów budowlanych do użytkowania
  • prowadzeniem działalności zawodowej osób związanych z budownictwem (uprawnień do wykonywania samodzielnych funkcji w budownictwie, tzw. uprawnienia budowlane) i ich odpowiedzialnością karną i zawodową
  • prawami i obowiązkami uczestników procesu budowlanego
  • postępowaniem w wypadku katastrofy budowlanej.

Pierwszy akt prawny, w którym można dopatrywać się odpowiednika obecnej ustawy Prawo budowlane, powstał 16 lutego 1928 roku. Było to rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o „prawie budowlanym i zabudowaniu osiedli”. Przepis ten był bardzo obszerny, liczył aż 422 artykuły i jako rozporządzenie wydany został z mocą ustawy (wg przedwojennych uregulowań prawnych zawierał artykuły). Tak duża liczba umieszczonych w nim artykułów absolutnie nie oznacza jednak, że był on bardziej złożony i skomplikowany od obecnych przepisów. Jego objętość wynikała wyłącznie z prostego faktu, że obszar kodyfikacji w nim zawartej był bez porównania szerszy niż w obecnej ustawie Prawo budowlane. Oprócz dzisiejszych kwestii wchodzących w sferę zainteresowania Prawa budowlanego znalazły w nim miejsce liczne zagadnienia z zakresu dzisiejszej ustawy o gospodarce nieruchomościami, ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, ochrony przeciwpożarowej, prawa cywilnego, ustawy o drogach publicznych, prawa lokalowego czy wreszcie dzisiejszych przepisów techniczno -budowlanych dla części obiektów budowlanych.

Ostatni przedwojenny tekst jednolity rozporządzenia z 1928 roku ukazał się w Dzienniku Ustaw nr 34 z 17 kwietnia 1939 roku pod pozycją 216.

Dowodem uniwersalności przedwojennego prawa budowlanego może być fakt, że zostało ono zastąpione przez nowe przepisy dopiero po ponad 33 latach, 13 sierpnia 1961 roku, kiedy to jego miejsce zajęła ustawa Prawo budowlane z 31 stycznia 1961 roku, opublikowana w Dzienniku Ustaw nr 7 z 1961 roku pod pozycją 46.

Ówczesna, pierwsza polska powojenna ustawa budowlana, była już znacznie odchudzona, liczyła zaledwie 96 artykułów i przetrwała jako akt obowiązującego prawa przez kolejnych blisko 14 lat, aż do l marca 1975 roku. O jej precyzji i jednoznaczności oraz adekwatności w opisie procesu budowlanego rzeczywistości lat 60-tych może świadczyć fakt, że w okresie wspomnianych 14 lat dokonano zaledwie dwóch niewielkich nowelizacji jej pierwotnego tekstu.

Od l marca 1975 roku weszła wżycie kolejna, nowa ustawa Prawo budowlane. Jej wprowadzenie związane było z przeżywanym w tym okresie znacznym ożywieniem gospodarczym, związanym z chwytliwym hasłem „budowy drugiej Polski”, w sposób szczególnie duży przekładającym się na skalę rozpoczynanych i prowadzonych wówczas inwestycji budowlanych.

Ustawa ta zawierała tylko 71 artykułów, a ważniejsze zmiany to likwidacja funkcji inspektora nadzoru inwestorskiego (na całe 6 lat, aż do roku 1981, kiedy to w jednej z kolejnych nowelizacji inspektor nadzoru wrócił do tekstu ustawy), zniesienie wymogu zdawania egzaminu przy nabywaniu uprawnień budowlanych, zwanych wówczas „stwierdzeniem posiadania przygotowania zawodowego do pełnienia samodzielnej funkcji technicznej w budownictwie”, itd.

Transformacja ustrojowa początku lat 90-tych wymusiła rozpoczęcie prac nad całkiem nowym prawem budowlanym. Liczne rządowe, resortowe i środowiskowe projekty nowej budowlanej ustawy zasadniczej zostały scalone w 1993 roku w jeden rządowy projekt nowej ustawy i ostatecznie w dniu 7 lipca 1994 roku Sejm przyjął nową ustawę Prawo budowlane, z datą jej wejścia w życie określoną na l stycznia 1995 roku.

Formalnie obowiązuje ona do dnia dzisiejszego, z tym, że ilość nowelizacji, jakim podlegał jej tekst w ciągu 17 lat od momentu wprowadzenia powoduje, że już tylko w bardzo małym stopniu obecne jej zapisy przypominają te, z którymi mieliśmy do czynienia na początku roku 1995.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *