Jak pozbawiać wolności w zgodzie z zasadą domniemania niewinności

&lt![CDATA[

Ostatni raz TK obradował w pełnym składzie w grudniu zeszłego roku. Wówczas rozpoznawał sprawę dotyczącą opłat i kar z tytułu usuwania drzew i kwiatów (sygn. akt K 34/16). Tym razem jednak chodzi o przepisy, które zdają się być szczególnie newralgiczne dla obecnego kierownictwa prokuratury. Chodzi bowiem o przesłanki stosowania tymczasowego aresztowania oraz o możliwość bezterminowego przedłużania tego środka zapobiegawczego.

Przewodniczącą składu będzie Julia Przyłębska, a sprawozdawcą należący do grupy starych sędziów Leon Kieres. Sprawa ma zostać rozpoznana na rozprawie 10 lipca br.

Zaostrzony przepis

Nie od dziś wiadomo, że liczba wniosków o zastosowanie tymczasowego aresztowania z roku na rok wzrasta. Jest to spowodowane m.in. tym, że prokuratorzy wszczynają coraz więcej spraw m.in. wobec tzw. mafii vatowskiej. A zgodnie z poleceniem Bogdana Święczkowskiego, prokuratora krajowego, w tego typu sprawach mają domagać się przed sądami surowych kar pozbawienia wolności, co niejako automatycznie pozwala im składać wnioski o tymczasowe aresztowanie. Obecnie obowiązujący art. 258 par. 2 k.p.k. stanowi, że w przypadku gdy oskarżonemu zarzuca się czyn zagrożony karą pozbawienia wolności od 8 lat, uzasadnieniem dla zastosowania tymczasowego aresztowania może być tylko grożąca mu surowa kara. Tak samo jest w przypadku, gdy sąd I instancji skazał oskarżonego na karę pozbawienia wolności nie niższą niż 3 lata.

Rzecznik praw obywatelskich zaskarżył natomiast art. 258 par. 2 k.p.k., jaki obowiązywał w dniu składania przez niego wniosku do TK, a więc w styczniu 2016 r. Wówczas przepis ten stanowił, że oprócz tego, że oskarżonemu grozi wysoka kara, aby móc zastosować wobec niego tymczasowy areszt, musi istnieć również uzasadniona obawa, że będzie on utrudniał postępowanie. Po zmianie, do jakiej doszło w kwietniu 2016 r., wystarczy samo zagrożenie wysoką karą. Przepis więc został zaostrzony.

Mimo zmiany nie zachodzi jednak przesłanka do umorzenia postępowania przed TK, a to ze względu na to, że niektóre postępowania mogą się jeszcze toczyć w oparciu o poprzednie brzmienie art. 258 par. 2 k.p.k.

Wyłącznie represja

Tymczasem zdaniem RPO przepis ten jest niezgodny m.in. z konstytucyjnymi zasadami ochrony godności człowieka, domniemania niewinności oraz proporcjonalności, a także prawem do sądu. RPO stawia tezę, że jedyną funkcją tymczasowego aresztowania opartego na przesłance wynikającej z zaskarżonego przepisu jest tylko i wyłącznie represja. Jak zauważa sąd, decydując o nałożeniu tego środka, nie sprawdza, czy istnieje np. uzasadniona obawa ucieczki, czy ukrycia się oskarżonego lub że będzie on nakłaniał świadków do składania fałszywych zeznań.

RODO Jak przygotować się do kontroli >>>>

„Właściwie trudno jest zrekonstruować dobro, jakie ma być chronione, a więc które mogłoby uzasadnić w tym wypadku ograniczenie praw i wolności człowieka. Jedynym uzasadnieniem, jakie wydaje się możliwe, byłaby swoista antycypacja kary, która może zostać wymierzona wskutek przeprowadzonego postępowania karnego” – pisze Adam Bodnar.

Jednocześnie podkreśla, że nie stawia tezy, że tymczasowe aresztowanie co do zasady jest niezgodne z zasadą godności człowieka. Jednak jego zdaniem właśnie ta godność człowieka nakazuje szczególnie dokładnie badać i weryfikować kryteria pozbawienia wolności. „Tym samym umożliwienie orzekania o tymczasowym aresztowaniu bez zaistnienia uzasadnionych obaw o naruszenie dóbr takich jak bezpieczeństwo i porządek publiczny, lub nawet innych motywów (…) prowadzić musi do przekonania, że w ten sposób narusza się podmiotowość człowieka i jego autonomię. Nie można inaczej ocenić procedury, w której podejrzany zostaje niejako zaocznie poddany represji, która powinna mieć miejsce dopiero po prawomocnym orzeczeniu o jego winie” – czytamy w uzasadnieniu wniosku.

Nietrafione argumenty

Z tymi tezami polemizują zarówno prokurator generalny, jak i Sejm. Oba te podmioty uważają, że zaskarżona norma nie narusza konstytucji. PG zwraca przede wszystkim uwagę na fakt, że argumenty rzecznika są nietrafne, gdyż w 2016 r. zaskarżony przepis nie przewidywał surowości kary grożącej oskarżonemu jako samodzielnej przesłanki zastosowania tymczasowego aresztowania. Jednakże nawet gdyby ustawodawca wskazał surowość grożącej kary (co notabene właśnie zrobił nowelą z 2016 r.), to i tak, zdaniem PG, nieuprawniona jest teza, że w ten sposób doszłoby do automatycznego przekształcenia tego środka zapobiegawczego w karę.

„Stosowane na takiej podstawie tymczasowe aresztowanie pozostawałoby nadal środkiem tymczasowym służącym li tylko zabezpieczeniu prawidłowego toku postępowania karnego, dopuszczalnym wyłącznie wtedy, gdy zebrane dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo, że oskarżony popełnił przestępstwo” – kwituje prokurator.

Trybunał będzie badał także inny przepis kodeksu postępowania karnego mówiący o tymczasowym aresztowaniu, a mianowicie art. 263 par. 7 k.p.k. Zgodnie z nim: „Jeżeli zachodzi potrzeba stosowania tymczasowego aresztowania po wydaniu pierwszego wyroku przez sąd pierwszej instancji, każdorazowe jego przedłużenie może następować na okres nie dłuższy niż 6 miesięcy”. RPO chce, aby trybunał uznał go za niezgodny z konstytucją w zakresie, w jakim nie oznacza maksymalnego czasu trwania tymczasowego aresztowania oraz dopuszcza jego przedłużenie bez konieczności spełnienia przesłanek uzasadniających takie postanowienie.

Jak pisze Bodnar, nie znajduje on podstaw konstytucyjnych ani nawet aksjologicznych, uzasadniających nieograniczone utrzymywanie w detencji osoby, która została nieprawomocnie skazana. I wskazuje, że tak ukształtowana norma narusza m.in. konstytucyjne zasady proporcjonalności i konieczności. Bo skoro ustawodawca nie wskazał kryteriów, którymi powinien kierować się sąd, orzekając o przedłużeniu tymczasowego aresztowania, to po orzeczeniu wydanym w I instancji możliwe jest przedłużanie tego środka bez konieczności wskazywania jakiejkolwiek zasadności takiej decyzji.

Na koniec RPO stwierdza, że „najbardziej uzasadnionym rozwiązaniem z perspektywy standardów konstytucyjnych byłoby wprowadzenie do art. 263 par. 7 k.p.k. maksymalnego okresu tymczasowego aresztowania, przy jednoczesnym wskazaniu ściśle określonych przesłanek pozwalających w nadzwyczajnych przypadkach wykroczyć poza granice wskazane w przepisie”.

Także w tym zakresie ze stanowiskiem RPO polemizują Sejm oraz PG. Oba te podmioty powołują się przy tym na wyrok TK z 2012 r., jaki zapadł w sprawie o sygn. akt SK 3/12. Wówczas trybunał również zajmował się art. 263 par. 7 k.p.k. Trybunał orzekł wówczas niezgodność z konstytucją tego przepisu w zakresie, w jakim nie określa jednoznacznie przesłanek przedłużenia tymczasowego aresztowania po wydaniu przez sąd I instancji pierwszego wyroku w sprawie. Przy okazji jednak, uzasadniając swoje orzeczenie, trybunał podkreślił, że wprowadzenie bezwzględnej granicy czasowej dopuszczalnego pozbawienia wolności w ramach tymczasowego aresztowania w wielu sytuacjach pozostawałoby w kolizji z takimi dobrami, jak m.in. prawa i wolności innych osób lub bezpieczeństwo i porządek publiczny.

Tymczasem liczne wyroki ETPC dowodzą, że Polska wciąż ma problem z nadużywaniem tymczasowego aresztowania, a czas jego trwania często liczy się w latach.

– To wynika nie tylko z konstrukcji przepisów o tymczasowym aresztowaniu, ale również z polityki karnej kolejnych prokuratorów generalnych. Jednak nawet gdy prokuratorzy dostają wytyczne, by występować o tymczasowe aresztowania, to przecież nie byłoby problemu, gdyby sądy takich wniosków nie uwzględniały – mówi mec. Maciej Sawiński, krakowski adwokat. – Inna sprawa, że gdy wysoka kara grożąca oskarżonemu jest samoistną przesłanką do zastosowania tymczasowego aresztowania, to sądowi o wiele łatwiej uwzględnić wniosek prokuratora niż go oddalić. Trzeba też pamiętać, że sąd działa pod presją czasu (zwłaszcza w przypadku zatrzymanych na 48 godz.) i opinii publicznej. Gdyby nie wydał postanowienia o tymczasowym aresztowaniu, a następnie oskarżony by zbiegł albo popełnił kolejne przestępstwo, ryzykuje ostracyzmem medialnym i odpowiedzialnością dyscyplinarną – mówi prawnik. 

]]
Więcej informacji

Prawo budowlane w Polsce

Prawo budowlane – najważniejsza polska ustawa z zakresu projektowania, budowy, nadzoru, utrzymania i rozbiórki obiektów budowlanych oraz zasad działania organów administracji publicznej w tym zakresie.

Ustawa reguluje także sprawy związane z:

  • ochroną środowiska podczas działań związanych z wykonywaniem rozbiórek, wznoszenia nowych obiektów i ich utrzymania
  • miejscem realizacji inwestycji i sposobem uzyskiwania pozwolenia na budowę oraz rozbiórkę, a także określeniem rodzajów robót budowlanych i budów niewymagających pozwolenia na budowę
  • oddawania obiektów budowlanych do użytkowania
  • prowadzeniem działalności zawodowej osób związanych z budownictwem (uprawnień do wykonywania samodzielnych funkcji w budownictwie, tzw. uprawnienia budowlane) i ich odpowiedzialnością karną i zawodową
  • prawami i obowiązkami uczestników procesu budowlanego
  • postępowaniem w wypadku katastrofy budowlanej.

Pierwszy akt prawny, w którym można dopatrywać się odpowiednika obecnej ustawy Prawo budowlane, powstał 16 lutego 1928 roku. Było to rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o „prawie budowlanym i zabudowaniu osiedli”. Przepis ten był bardzo obszerny, liczył aż 422 artykuły i jako rozporządzenie wydany został z mocą ustawy (wg przedwojennych uregulowań prawnych zawierał artykuły). Tak duża liczba umieszczonych w nim artykułów absolutnie nie oznacza jednak, że był on bardziej złożony i skomplikowany od obecnych przepisów. Jego objętość wynikała wyłącznie z prostego faktu, że obszar kodyfikacji w nim zawartej był bez porównania szerszy niż w obecnej ustawie Prawo budowlane. Oprócz dzisiejszych kwestii wchodzących w sferę zainteresowania Prawa budowlanego znalazły w nim miejsce liczne zagadnienia z zakresu dzisiejszej ustawy o gospodarce nieruchomościami, ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, ochrony przeciwpożarowej, prawa cywilnego, ustawy o drogach publicznych, prawa lokalowego czy wreszcie dzisiejszych przepisów techniczno -budowlanych dla części obiektów budowlanych.

Ostatni przedwojenny tekst jednolity rozporządzenia z 1928 roku ukazał się w Dzienniku Ustaw nr 34 z 17 kwietnia 1939 roku pod pozycją 216.

Dowodem uniwersalności przedwojennego prawa budowlanego może być fakt, że zostało ono zastąpione przez nowe przepisy dopiero po ponad 33 latach, 13 sierpnia 1961 roku, kiedy to jego miejsce zajęła ustawa Prawo budowlane z 31 stycznia 1961 roku, opublikowana w Dzienniku Ustaw nr 7 z 1961 roku pod pozycją 46.

Ówczesna, pierwsza polska powojenna ustawa budowlana, była już znacznie odchudzona, liczyła zaledwie 96 artykułów i przetrwała jako akt obowiązującego prawa przez kolejnych blisko 14 lat, aż do l marca 1975 roku. O jej precyzji i jednoznaczności oraz adekwatności w opisie procesu budowlanego rzeczywistości lat 60-tych może świadczyć fakt, że w okresie wspomnianych 14 lat dokonano zaledwie dwóch niewielkich nowelizacji jej pierwotnego tekstu.

Od l marca 1975 roku weszła wżycie kolejna, nowa ustawa Prawo budowlane. Jej wprowadzenie związane było z przeżywanym w tym okresie znacznym ożywieniem gospodarczym, związanym z chwytliwym hasłem „budowy drugiej Polski”, w sposób szczególnie duży przekładającym się na skalę rozpoczynanych i prowadzonych wówczas inwestycji budowlanych.

Ustawa ta zawierała tylko 71 artykułów, a ważniejsze zmiany to likwidacja funkcji inspektora nadzoru inwestorskiego (na całe 6 lat, aż do roku 1981, kiedy to w jednej z kolejnych nowelizacji inspektor nadzoru wrócił do tekstu ustawy), zniesienie wymogu zdawania egzaminu przy nabywaniu uprawnień budowlanych, zwanych wówczas „stwierdzeniem posiadania przygotowania zawodowego do pełnienia samodzielnej funkcji technicznej w budownictwie”, itd.

Transformacja ustrojowa początku lat 90-tych wymusiła rozpoczęcie prac nad całkiem nowym prawem budowlanym. Liczne rządowe, resortowe i środowiskowe projekty nowej budowlanej ustawy zasadniczej zostały scalone w 1993 roku w jeden rządowy projekt nowej ustawy i ostatecznie w dniu 7 lipca 1994 roku Sejm przyjął nową ustawę Prawo budowlane, z datą jej wejścia w życie określoną na l stycznia 1995 roku.

Formalnie obowiązuje ona do dnia dzisiejszego, z tym, że ilość nowelizacji, jakim podlegał jej tekst w ciągu 17 lat od momentu wprowadzenia powoduje, że już tylko w bardzo małym stopniu obecne jej zapisy przypominają te, z którymi mieliśmy do czynienia na początku roku 1995.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *