Sytuacja dojrzała do zmian. Ruszyła największa od lat rewolucja w sądach

&lt![CDATA[

Chyba nikogo, kto kiedykolwiek miał do czynienia z postępowaniem sądowym, nie trzeba specjalnie przekonywać, że zmiany – i to duże – są potrzebne. Na rozstrzygnięcie sprawy w sądzie okręgowym w Warszawie, w sprawie gospodarczej, czeka się kilka lat, a dwie, trzy rozprawy rocznie w danym postępowaniu – to dzisiaj standard.

Autorzy ustawy z 4 lipca 2019 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. poz. 1469; dalej: k.p.c.), wprowadzającej największą nowelizację k.p.c. od lat, jako przyczynę obecnej sytuacji u Temidy wskazywali w uzasadnieniu do pierwotnego projektu niedostosowanie dotychczasowego modelu organizacji postępowania sądowego do obciążenia sądów (w zasadzie: przeciążenia).

„Skutkiem przystąpienia do rozprawy «z marszu» z reguły bywa przewlekłość postępowania, spowodowana koniecznością rozpoznawania sprawy na wielu terminach” – czytamy we wspomnianym uzasadnieniu. Co gorsza, ogromny napływ spraw powoduje, że po każdej przerwie w rozprawie sprawa musi odczekać całą kolejkę spraw wyznaczonych do rozpoznania wcześniej – wskutek czego terminy rozprawy muszą być – i są – odległe od siebie o wiele miesięcy.

Cel reformy jest więc jasny: ma być szybciej, sprawniej i bez zbędnego przedłużania postępowań sądowych, za to z kumulacją terminów rozpraw w ramach jednej sprawy i mechanizmem planowania przebiegu postępowania. Żeby to osiągnąć, konieczne jest usprawnienie działania sądów, ale przede wszystkim odciążenie sędziów. Ministerstwo – chyba jednak dość optymistycznie – zakłada, że w dalszej perspektywie czasowej za zmianami zasad postępowania pójdzie przyspieszenie postępowania, a więc skrócenie czasu oczekiwania na wyrok.

Przy czym ten długi czas oczekiwania, to skutek nie tylko zbyt dużej liczby napływających do sądów spraw, ale niejednokrotnie efekt korzystania przez strony np. z wniosków o zwolnienie od kosztów, a także umiejętnego skarżenia wszystkich negatywnych dla siebie decyzji, także tych, od których środek odwoławczy nie przysługuje, czy unikania odbioru korespondencji sądowej.

Nadzieje są obrzymie, ale wszystko w rękach sędziów

Niewielu jest zatem krytyków założeń reformy postępowania cywilnego. Ale – zwłaszcza w środowisku prawniczym – trudno o entuzjastów konkretnych rozwiązań, które mają te założenia realizować. Z jednej strony nowelizacja jest chwalona za to, że wprowadzenie nowatorskich, wyczekiwanych przez praktykę rozwiązań, które realnie mogą się przełożyć na usprawnienie postępowania bez szkody dla ochrony praw stron, jak np. posiedzenie przygotowawcze, harmonogram postępowania czy ukrócenie tzw. łańcuchów bezpodstawnych zażaleń w pobocznych kwestiach formalnych, co do tej pory skutecznie blokowało możliwość rozpoznania sprawy.

Jednak z drugiej strony krytycy przyjętych rozwiązań wskazują, że w nowych przepisach nie brakuje także bardzo kontrowersyjnych rozwiązań, które mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Najwięcej emocji budzi możliwość oddalania oczywiście bezzasadnego powództwa na posiedzeniu niejawnym (z pominięciem postępowania dowodowego), wprowadzenie zasady, że po uchyleniu wyroku i przekazaniu sprawy do ponownego rozpoznania, rozpoznaje ją sąd I instancji w tym samym składzie, a także instytucja nadużycia prawa procesowego (szczegółowo o tych nowościach piszemy w dalszej części).

Jednak to, w jakim stopniu te rewolucyjne zmiany wpłyną na pozycję stron w procesie i na samo postępowanie, zależeć będzie od tego, jak będą stosowane. Jeśli rozsądnie i z umiarem – to z pewnością możemy się spodziewać zmian na lepsze.

Jeśli jednak sądy będą korzystać z instytucji pozwalających im na dyscyplinowanie stron bezrefleksyjnie i jedynie w celu zrealizowania postulatu przyspieszenia postępowania, to istnieje realne ryzyko naruszenia praw uczestników postępowania. Przy czym o tym, czy nowelizacja okaże się lekiem na całe zło, przekonamy się moim zdaniem po kilku latach obowiązywania nowych przepisów. Tyle bowiem czasu potrzeba, aby z jednej strony – doprowadzić do trwałej zmiany nastawienia uczestników procesu cywilnego, a z drugiej strony umożliwić sędziom realizację idealistycznych założeń nowelizacji.

Szeroki zasięg

Właściwie nie ma instytucji procesowych, które nie zostały w jakiś sposób dotknięte skutkami nowelizacji. Część zmian wymusi na stronach ostrożniejsze korzystanie z uprawnień przyznanych im w ramach procesu. Mowa tutaj m.in. o sankcjach za nadużycie uprawnień procesowych, podwyżce opłat, lecz i o nowych narzędziach w rękach sądów: uproszczenie uzasadnień, pozostawianie zażaleń bez rozpoznania czy możliwość oddalenia oczywiście bezzasadnego powództwa na posiedzeniu niejawnym. (O tych zmianach piszemy na s. C4–C5)

Inne zmiany – przykładowo nowe opłaty sądowe od przedprocesowych wniosków o zabezpieczenie czy zawezwania do próby ugodowej, a także prekluzja dowodowa – będą miały znaczenie dla przyjętej w ramach postępowania taktyki. Przykładowo popularna do tej pory strategia polegająca na zaskoczeniu przeciwnika zabezpieczeniem przed wszczęciem postępowania głównego może się okazać w nowych warunkach nieopłacalna, gdyż po zmianach zamiast dotychczasowej opłaty w wysokości 100 zł konieczne jest poniesienie kosztu w wysokości 25 proc. opłaty od pozwu. (O zmianach w zasadach dowodzenia – piszemy szerzej na s. C12).

Z kolei zmiany w zakresie doręczeń, organizacji rozprawy i postępowania dowodowego powinny natomiast zaktywizować strony i ich pełnomocników, którzy odtąd stali się współodpowiedzialni za przebieg i wynik procesu. (O zmianach w zasadach doręczeń – piszemy szerzej na s. C6–C7).

Odrębne postępowanie gospodarcze

Nowelizacja wprowadziła także odrębny tryb postępowania w sprawach gospodarczych, dlatego to przedsiębiorcy odczują zmiany w największym stopniu. Od 7 listopada 2019 r. muszą oni prowadzić spory w ramach trybu rządzącego się surowszymi zasadami, w którym obowiązują m.in. zakazy: wniesienia pozwu wzajemnego, rozszerzania powództwa i jego zmiany, a także bardziej rygorystyczna forma prekluzji dowodowej, która polega na obowiązku zgłoszenia dowodów i twierdzeń już w pierwszym piśmie (czyli w pozwie lub odpowiedzi na pozew) pod rygorem ich pominięcia.

Ale ten nowy tryb gospodarczy oferuje także korzyści: sprawa ma być docelowo rozstrzygana w ciągu sześciu miesięcy od wniesienia przez pozwanego odpowiedzi na pozew, postępowanie dowodowe ma być szybsze i skupiać się na dowodach pisemnych i z opinii biegłego, a dodatkowo strony będą mogły się umówić o wyłączenie określonych dowodów w prowadzonym przez siebie sporze. (O odrębnym postępowaniu gospodarczym piszemy na s. C14–C15).

Jest drożej

Niestety jest także drożej. I tę podwyżkę odczuli głównie przedsiębiorcy – i to nie tylko dlatego, że maksymalna opłata sądowa od roszczeń o najwyższej wartości wzrosła do 200 tys. zł, a pozwy korporacyjne podrożały o kilka tysięcy. Moim zdaniem równie mocno spółki „zabolała” zmiana sposobu liczenia opłat sądowych od dwóch bardzo popularnych w profesjonalnym obrocie środków: zawezwania do próby ugodowej i przedprocesowego wniosku o zabezpieczenie roszczenia pieniężnego. Opłaty od tych pism wzrosły z kilkudziesięciu czy kilkuset złotych do nawet kilkudziesięciu tysięcy i tym samym przestały być dla przedsiębiorców atrakcyjne. (O nowych opłatach piszemy na s. C16)

Przepisy przejściowe

Co do zasady zmiany weszły w życie po upływie trzech miesięcy od ich ogłoszenia w Dzienniku Ustaw – czyli 7 listopada 2019 r. Od tej zasady jest jednak kilka wyjątków. Za najważniejszy należy uznać wejście w życie zmian w zakresie kosztów sądowych, co miało miejsce już 21 sierpnia br.

Do jakich spraw są stosowane znowelizowane przepisy k.p.c.? Przepisy przejściowe i wprowadzające nową ustawę są niestety stosunkowo skomplikowane. Należy zwrócić uwagę na kilka reguł, które wprowadził ustawodawca:

po pierwsze – w toczących się już sprawach zachowują moc wszystkie czynności dokonane w myśl dotychczasowych przepisów. Sądy nie będą więc prowadzić audytu dokonanych czynności pod kątem tego, czy w myśl nowych przepisów są one prawidłowe (art. 9 ust. 1 pkt 1 nowelizacji); po drugie – do spraw, które zostały wszczęte pod starymi przepisami, ale jeszcze się nie zakończyły – od dnia wejścia w życie nowelizacji będą stosowane nowe przepisy kodeksu postępowania cywilnego (art. 9 ust. 1 pkt 2 nowelizacji); po trzecie – do środków zaskarżenia (apelacji, zażaleń, sprzeciwów itp.) wniesionych do sądu przed wejściem nowelizacji w życie, ale jeszcze nierozpoznanych – stosuje się poprzednie przepisy; po czwarte – do spraw gospodarczych wszczętych i niezakończonych przed dniem wejścia w życie nowelizacji nie stosuje się przepisów o postępowaniu gospodarczym. Sprawy te będą zatem rozpoznawane w zwykłym trybie; po piąte – w sprawach wszczętych, ale niezakończonych przed wejściem w życie nowelizacji stosuje się nowe przepisy dotyczące kosztów wyłącznie do pism wnoszonych po 20 sierpnia. Wcześniej uiszczone opłaty nie będą więc podlegały weryfikacji.

Co na horyzoncie

To nie koniec zmian w sądach, wkrótce nadejdą kolejne. Wprowadzi je ustawa z 31 lipca 2019 r. o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia obciążeń regulacyjnych (Dz.U. poz. 1495). Wprowadza ona m.in. zmiany do procedury cywilnej, które dotyczą:

postępowania przed Sądem Ochrony Konkurencji i Konsumentów, spraw z zakresu prawa spadkowego, oraz w niewielkim zakresie postępowań egzekucyjnego i przed sądem polubownym.

Ta ustawa wchodzi w życie co do zasady z 1 stycznia 2020 r., jednak w tym zakresie jest kilka wyjątków – np. zmiany dotyczące postępowania przed sądem polubownym weszły w życie po upływie 30 dni od ogłoszenia, czyli 8 września br.

TO TYLKO FRAGMENT TEKSTU. CAŁOŚĆ PRZECZYTASZ W „TYGODNIKU GAZETY PRAWNEJ” >>>>>

]]
Więcej informacji

Prawo budowlane w Polsce

Prawo budowlane – najważniejsza polska ustawa z zakresu projektowania, budowy, nadzoru, utrzymania i rozbiórki obiektów budowlanych oraz zasad działania organów administracji publicznej w tym zakresie.

Ustawa reguluje także sprawy związane z:

  • ochroną środowiska podczas działań związanych z wykonywaniem rozbiórek, wznoszenia nowych obiektów i ich utrzymania
  • miejscem realizacji inwestycji i sposobem uzyskiwania pozwolenia na budowę oraz rozbiórkę, a także określeniem rodzajów robót budowlanych i budów niewymagających pozwolenia na budowę
  • oddawania obiektów budowlanych do użytkowania
  • prowadzeniem działalności zawodowej osób związanych z budownictwem (uprawnień do wykonywania samodzielnych funkcji w budownictwie, tzw. uprawnienia budowlane) i ich odpowiedzialnością karną i zawodową
  • prawami i obowiązkami uczestników procesu budowlanego
  • postępowaniem w wypadku katastrofy budowlanej.

Pierwszy akt prawny, w którym można dopatrywać się odpowiednika obecnej ustawy Prawo budowlane, powstał 16 lutego 1928 roku. Było to rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o „prawie budowlanym i zabudowaniu osiedli”. Przepis ten był bardzo obszerny, liczył aż 422 artykuły i jako rozporządzenie wydany został z mocą ustawy (wg przedwojennych uregulowań prawnych zawierał artykuły). Tak duża liczba umieszczonych w nim artykułów absolutnie nie oznacza jednak, że był on bardziej złożony i skomplikowany od obecnych przepisów. Jego objętość wynikała wyłącznie z prostego faktu, że obszar kodyfikacji w nim zawartej był bez porównania szerszy niż w obecnej ustawie Prawo budowlane. Oprócz dzisiejszych kwestii wchodzących w sferę zainteresowania Prawa budowlanego znalazły w nim miejsce liczne zagadnienia z zakresu dzisiejszej ustawy o gospodarce nieruchomościami, ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, ochrony przeciwpożarowej, prawa cywilnego, ustawy o drogach publicznych, prawa lokalowego czy wreszcie dzisiejszych przepisów techniczno -budowlanych dla części obiektów budowlanych.

Ostatni przedwojenny tekst jednolity rozporządzenia z 1928 roku ukazał się w Dzienniku Ustaw nr 34 z 17 kwietnia 1939 roku pod pozycją 216.

Dowodem uniwersalności przedwojennego prawa budowlanego może być fakt, że zostało ono zastąpione przez nowe przepisy dopiero po ponad 33 latach, 13 sierpnia 1961 roku, kiedy to jego miejsce zajęła ustawa Prawo budowlane z 31 stycznia 1961 roku, opublikowana w Dzienniku Ustaw nr 7 z 1961 roku pod pozycją 46.

Ówczesna, pierwsza polska powojenna ustawa budowlana, była już znacznie odchudzona, liczyła zaledwie 96 artykułów i przetrwała jako akt obowiązującego prawa przez kolejnych blisko 14 lat, aż do l marca 1975 roku. O jej precyzji i jednoznaczności oraz adekwatności w opisie procesu budowlanego rzeczywistości lat 60-tych może świadczyć fakt, że w okresie wspomnianych 14 lat dokonano zaledwie dwóch niewielkich nowelizacji jej pierwotnego tekstu.

Od l marca 1975 roku weszła wżycie kolejna, nowa ustawa Prawo budowlane. Jej wprowadzenie związane było z przeżywanym w tym okresie znacznym ożywieniem gospodarczym, związanym z chwytliwym hasłem „budowy drugiej Polski”, w sposób szczególnie duży przekładającym się na skalę rozpoczynanych i prowadzonych wówczas inwestycji budowlanych.

Ustawa ta zawierała tylko 71 artykułów, a ważniejsze zmiany to likwidacja funkcji inspektora nadzoru inwestorskiego (na całe 6 lat, aż do roku 1981, kiedy to w jednej z kolejnych nowelizacji inspektor nadzoru wrócił do tekstu ustawy), zniesienie wymogu zdawania egzaminu przy nabywaniu uprawnień budowlanych, zwanych wówczas „stwierdzeniem posiadania przygotowania zawodowego do pełnienia samodzielnej funkcji technicznej w budownictwie”, itd.

Transformacja ustrojowa początku lat 90-tych wymusiła rozpoczęcie prac nad całkiem nowym prawem budowlanym. Liczne rządowe, resortowe i środowiskowe projekty nowej budowlanej ustawy zasadniczej zostały scalone w 1993 roku w jeden rządowy projekt nowej ustawy i ostatecznie w dniu 7 lipca 1994 roku Sejm przyjął nową ustawę Prawo budowlane, z datą jej wejścia w życie określoną na l stycznia 1995 roku.

Formalnie obowiązuje ona do dnia dzisiejszego, z tym, że ilość nowelizacji, jakim podlegał jej tekst w ciągu 17 lat od momentu wprowadzenia powoduje, że już tylko w bardzo małym stopniu obecne jej zapisy przypominają te, z którymi mieliśmy do czynienia na początku roku 1995.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *